Archiwum kategorii 'Spotkania'

Zuzia

Dziś poznałyśmy Zuzię. Zuzia to śliczna, mądra i wygadana ponad dwuletnia dziewczynka.

z Zuzia

Zuzia mówi:

  • w trakcie obiadu, po zjedzeniu zupy. „Zuziu, co się mówi?” (że niby „dziękuję”), Zuzia odpowiada: „Kiedy będą ziemniacki?”
  • nadal obiad – koło rodziców, jeszcze by coś przekąsiła: „Zuzia sępi” :D
  • do malutkiej: „O jakie malutkie lącki”, „O jakie malutkie nóźki”, „Aleksia, patz”
  • na spacerze nad wodą: „Kaczkooooo!!!”
  • molestowana, żeby zatańczyła przed publicznością: „Nie będę tańczyła!!! Nie umiem tańczyć!!!”
  • dopowiadając wierszyk:
    „W pokoiczku…” – Zuzia: „na stolicku”
    „Stało mleczko…” – „I jajecko”
    „Przyszedł kotek, wypił…” – „mlecko!!”

    „Przyszła mama, kotka…” – „zbiła” :(
    „A skorupki…” – „wyrzuciła do kosza.”

Zuzia fajna jest.

Zlot dzieciowy czyli krewni i znajomi Krolika 2

Dzis zostal pobity rekord jednorazowej ilosci dzieci w naszym domu. Po poludniu bylo trzech doroslych z dwoma slicznymi dziewuszkami no i my z nasza slicznotka A :) A wieczorkiem… Dwoch chlopcow, kochana dwulatka, Alexia i dwa niemowlaczki plci meskiej. O doroslych nie wspomne.

IMGP3440Bawilismy sie swietne, objedlismy po pachy, posmialismy do bolu. Trzy nowe mamy (z czego dwie sa rowniez mamami z dluzszym stazem) co i rusz spotykaly sie w salonie zamienionym tymczasowo na pokoj karmien :) Starszaki szalaly, nawet przygarnely Karmelke, a malenstwa, kiedy akurat byly spokojne i drzemaly, spaly slicznie pod rzad w fotelikach samochodowych i w wozku. I wszystkim trzem upiekla sie dzis wieczorna kapiel – wieczor sie tak przeciagnal, ze beda spac na trolla. Ach, to lubie…

Krewni i znajomi Krolika

Nawiedzily nas dzisiaj dwie pracowo-forumowe kolezanki. Pogadaly my, ponarzekaly, podzielily sie uwagami o zaypianiu/karmieniu/kupkaniu pociech i  chyba kazda poczula sie lepiej. W tym samym gronie najwczesniej spotkamy sie za dwa miesiace.

Dzieci sztuk 4 platalo sie pod nogami, taka ilosc zaczela powazbnie podkopywac moja wiare w to, ze tak latwo dam sobie rade z ewentualnym kolejnym potomstwem, ech ech… Na pewno wiem, ze nie planuje czworeczki :D .

I na koniec zadzwonilam do mojej kochanej psiapsioly, zblizaja sie nasze urodziny, no i pare rzeczy sie u nas pozmienialo, fajnie bylo nadrobic zaleglosci. Jedyna smutna rzecz – dokladnie pamietamy, w jakich okolicznosciach rozmawialysmy ostatnie dwa razy – raz pod koniec maja, potem w polowie lipca… Ale spotkamy sie w Polsce i czuje, ze wciaz mozemy rozmawiac dlugo i o wszystkim. Nawet o dzieciach, choc caly czas staram sie pilnowac i jej nie zanudzac obcym jej tematem.

Sprawy domowe – niesamowite, pan A dal sie namowic na rodzinny spacer! I to nie po centrum miasta, ale uliczkami dzielnicy. Co prawda byly negocjacje dlugosci trwania spaceru (on – 10 min, ja – 30, stanelo na 25 :) ), ale bylo przyjemnie. Zwlaszcza dla malej A, ktora wiekszosc czasu spedzila w ramionach tatusia. Tez bym tak chciala…



Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.