Dezercja

Dzis mialam byc w pracy. Po raz trzeci tej zimy… O ile dwa poprzednie razy zaliczylam, mozna nawet powiedziec, ze z przyjemnoscia, o tyle dzisiaj przeszkody wrecz pietrzyly sie na mojej drodze (a moze w mojej glowie?).

A to lekarz, a to auto do warsztatu, a to dostawa sof, a to… mozna by wymieniac w nieskonczonosc, w koncu Swieta za pasem, w ktora strone sie czlowiek nie obejrzy, tam roboty huk. No i do tej pracy nie dotarlam, ale caly dzien mialam moralniaka. Fakt, ze po otrzymaniu payslipa z wyplata za zeszly tydzien (macierzynskie + 1 dzien pracy) mina mi zrzedla, a kac znaczaco zmalal, bo to, co w nim zobaczylam, nie roznilo sie wielce od zwyklej tygodniowki.

A poprzednie razy… Nie powiem, przyjemnie bylo zobaczyc znajome geby, poodpowiadac na pytania, jak sie ma dziecko (dzidzia? – bo chyba tak tlumaczymy „baby”) i czy jest grzeczne (ha! ha!), a najlepsza byla swiadomosc, ze nastepnego dnia juz nie musze tam isc, i ze tylko ode mnie zalezy, kiedy i czy w ogole pojawie sie tam ponownie.

A w domu przygotowania do swiat w toku. Mama uwija sie w kuchni, wiekszosc jadla juz prawie gotowa, sprzatanie – hm, mozna uznac, ze jest w polowie (bo to moja dzialka :)), dekoracje swiateczne i choinka – w trakcie.

A jutro o tej porze – bedziemy juz tylko dopracowywac szczegoly, nakrywac stol i czekac na naszych gosci. Swieeeeeetaaaaaaaa!!!!!!

0 Responses to “Dezercja”



  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s





%d bloggers like this: