Dzien 1. Podroz

Wakacje uroczyscie uznalemy za rozpoczete… Rano opuszczamy dom podekscytowani oczekujacymi nas luksusami oraz uzbrojeni w wiare, ze droga do nich nie bedzie droga przez meke.

Podroz przypomina mi nieco te, jaka odbywal codziennie rano Jacek w „Zmiennikach”. On: rower, autobus, pociag, tramwaj – po to, by caly dzien jezdzic taksowka po Warszawie. Zaczynal ja ok. 4 rano, by byc na miejscu o 7. My: auto, autobus, samolot, auto. W tym pieciogodzinny przystanek na wiedenskim lotnisku. I tak podroz rozpoczeta o 8:30 w Leicester konczy sie o 1:oo w przyjemnie chlodnej Tiranie.

Trzeba przyznac, ze tym razem malutka zachowywala sie bez zarzutu, nie liczac kilku malych wpadek – jak np. ostatnie 10 minut drogi do parkingu przy lotnisku w Anglii, kiedy w akcie rozpaczy (mojej) zostala wyciagnieta z fotelika samochodowego i zajela sie raczka do otwierania okna, siedzac na podlodze za siedzeniem kierowcy. Nieco krzykow i placzu dalo sie slyszec rowniez podczas postoju w Wiedniu, ale za to cala odpowiedzialnosc powinni wziac rodzice, ktorzy nie zostali wyposazeni w akumulatorki zdolne dorownac Tutkowi, i po prostu fizycznie nie dali rady dotrzymac jej kroku w nowym ukochanym zajeciu: chodzeniu, chodzeniu, chodzeniu…

W kazdym razie – jestesmy!

0 Responses to “Dzien 1. Podroz”



  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s





%d bloggers like this: